Warsztaty plastyczne

Do biblioteki wróciły w czwartek wypalone w piecu przez panią Magdę Filipek przedmioty, powstałe przed tygodniem. Niestety nie wszystkie przeszły ten etap tworzenia bez szwanku. Drobne figurki, wykonane z cienkiej warstwy gliny pękły podczas wypalania, uszkodzone były również detale ozdabiające np. ogonek jabłka czy fragment aniołka. Coś takiego zawsze się może zdarzyć i na pewno nie zniechęciło nas do dalszych prac z gliną.

Warsztatami ceramicznymi wznowiłyśmy po wakacyjnej przerwie spotkania Bibliotecznych Warsztatów Plastycznych. Nasze zaproszenie do przeprowadzenia krótkiego kursu pracy z gliną, która od niepamiętnych czasów stanowi podstawowy surowiec do wyrobu różnego rodzaju ceramiki, przyjęła pani Magda FilipekDo ręcznego formowania wyrobów ceramicznych używane są wysokoplastyczne i plastyczne gliny i z takim materiałem właśnie przyszło nam w czwartek pracować.

Zamknięcie sezonu wiosenno-letniego było w tym roku niezwykłe. Od dawna już planowałyśmy nieco inne spotkanie Bibliotecznych Warsztatów Plastycznych, tym razem dalej ducha, bliżej ciała… i udało się. Marysia zaproponowała prezentację akcesoriów kuchennych marki Tupperware połączoną z degustacją przygotowywanych w trakcie spotkania dań. Przygotowała również wykaz niezbędnych składników, które miałyśmy przynieść na czwartkowe spotkanie.


To nie żart. Na ostatnich zajęciach naprawdę królowały mulina oraz igły. Tydzień wcześniej panie wybierały odpowiednie wzory i przygotowywały ich wydruki. Nasza instruktorka Ania zakupiła dla wszystkich odpowiednią ilość materiału i pocięła go na odpowiednie części. Skupiona wokół niej grupa miłośniczek haftu richelieu spokojnie słuchała kolejnych poleceń czyli: przyłożenia szablonu z kalką do kawałka materiału, przypięcia szpilkami i obrysowania ołówkiem wszystkich konturów.

Udało się. Zaczęłyśmy dziergać kury, a raczek kurki (ocieplacze na jajka). Na stole pojawiły się różnokolorowe wzory przygotowanych przez Anię modeli oraz różne kolory włóczki. Powolizaczęły powstawać kurki żółte, białe i czarne (to zapewne słynne „zielononóżki”).

Słowo powoli nie jest może adekwatne do tego, co się właściwie działo, bowiem niektóre z pań nie wyszły dalej poza łańcuszek z aż… 18 oczek. Pociechą może być to, że do świąt naprawdę sporo czasu, może zdążą.

Tradycją już stało się to, że nowy rok rozpoczynamy zabawą z decoupage’m, czyli tym od czego nasze warsztaty przed kilkoma laty się zaczęły. Do zabawy w ozdabianie pudełek i butelek nie trzeba nikogo namawiać. Nawet specjalistki od montowania biżuterii tym razem zasiadły przy drugim końcu stołu. Dzięki kilkugodzinnej pracy udało się skończyć dwa pudełka, a kolejne czekają już tylko na pomalowanie lakierem. Dominowała czerń i biel, być może powodem tego jest tegoroczna, uciążliwa zima, która wyjątkowo daje nam się we znaki.

Zgrany zespół to podstawa sukcesu, o czym świadczyć mogą nasze zdjęcia. Ostatnie już październikowe zajęcia poświęcone były skomponowaniem stroików na groby naszych najbliższych. Wybraną przez nas formą były wianki ze słomy przystrojone jedliną, jałowcem, suszkami, głogiem, mahonią… ach, czego tam nie było.

Już tylko dziesięć dni zostało do Wszystkich Świętych, zatem pora najwyższa rozpocząć prace przygotowawcze do stworzenia wianków na groby naszych najbliższych. Mimo niesprzyjającej pogody udało się zabezpieczyć wystarczającą ilość liści klonu, które posłużyły do uformowania różyczek. Zapału nie brakowało, robota wręcz paliła się w rękach. Wprawdzie było trochę narzekania, że kolor liści słabo wybarwiony, że brzydkie, zielone, mało kolorowe, ale po godzinie na stole leżały stosy zwiniętych, okręconych sznurkiem liścianych kwiatów.

Przez ostatnie dwa tygodnie wszystkie Panie uczestniczące w Bibliotecznych Warsztatach Plastycznych miały tylko jeden cel – zdążyć przygotować trzydzieści zakładek do książek, które miały być fantami na loterii organizowanej przez naszą bibliotekę z okazji obchodów 15 Małopolskich Dni Książki „Książka i Róża”.

 Ostatnie, przedświąteczne spotkanie członkiń Bibliotecznych Warsztatów Plastycznych niemal w całości zdominowały wielkanocne stroiki. Tak jak zaplanowałyśmy, w tym roku powstały ozdoby na bazie wysuszonych liści kokosa.Za pomocą kleju na gorąco przyklejałyśmy do nich piękne świece w kształcie jajek w wiosennych kolorach. Dominowały pomarańczowe, żółte oraz białe.